30 zł pozwoli na zrobienie zakupów, by zapewnić jeden dzień wyżywienia osobie usamodzielniającej się.
50 zł pozwoli na zakup podstawowych środków higieny osobistej.
100 zł pozwoli na zakup pary butów.
Sam zadecyduj, ile jesteś w stanie przekazać. Niezależnie, jaką kwotę wybierzesz, każda kwota bardzo pomoże naszym podopiecznym.
Rozliczenia transakcji kartą kredytową i e-przelewem przeprowadzane sa za pośrednictwem Dotpay.pl
Marta
Jak zacząć dorosłe życie od zera, kiedy jedynym bagażem, jaki dostałeś od losu, jest lęk i przemoc? Marta miała 18 lat, dwie próby samobójcze za sobą i zero wsparcia. Zobacz, jak dzięki tytanicznej pracy i wsparciu asystenta usamodzielnienia, krok po kroku zamienia bolesną przeszłość w bezpieczną przyszłość.
Kiedy myślimy o pomocy młodym ludziom, często widzimy dokumenty: wnioski o mieszkanie socjalne, podania, oficjalne pisma czy poprawki do CV. Ale za każdym z tych papierów kryje się żywy człowiek. Taki jak Marta. Dziewczyna, która musiała wejść w dorosłość, choć los odebrał jej do tego wszelkie narzędzia.
Marta dorastała w środowisku, które dla nikogo nie powinno być domem. Odejście ojca, a potem lata przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej ze strony partnera matki – to była jej codzienność. Dom, zamiast być azylem, siał w niej lęk, napięcie i niepewność jutra. Traumy były tak głębokie, że jako nastolatka Marta dwukrotnie próbowała odebrać sobie życie.
Wraz z rodzeństwem trafiła do Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii, a później do domu dziecka. Łatwo byłoby ocenić ją powierzchownie jako „zbuntowaną nastolatkę sprawiającą problemy”. Ale jej bunt nie wziął się znikąd. Był krzykiem rozpaczy dziecka żyjącego w chaosie i potwornym zaniedbaniu.
Krok po kroku w stronę samodzielności
Nasza wspólna droga zaczęła się w dniu jej osiemnastych urodzin. Formalnie była dorosła, ale w rzeczywistości musiała od zera uczyć się rzeczy, które dla jej rówieśników były naturalną codziennością wyniesioną z domu. Marta wykonała tytaniczną pracę:
Dorosłość nie wymazała jednak przeszłości jednym kliknięciem. Niedawno Marta ponownie padła efektem brutalnego ataku – ktoś próbował ją zgwałcić, co wywołało u niej silną retraumatyzację.
Historia Marty to nie przesłodzona bajka o natychmiastowym sukcesie. To opowieść o dziewczynie, która mimo potwornego bagażu doświadczeń, każdego dnia walczy o prawo do budowania życia po swojemu. Czasami idzie jej łatwiej, czasami trudniej, ale nigdy się nie zatrzymuje.
Asystent usamodzielnienia idzie przez chwilę obok niej. Nie po to, by żyć za nią, ale po to, by pomóc jej przejść najtrudniejszy odcinek drogi. Aż do momentu, w którym Marta z dumą powie: „Dziękuję, teraz poradzę sobie sama”.
Jeden dzień, pięć życiorysów. Kulisy pracy asystenta usamodzielnienia
Co robisz, gdy mając 18 lat słyszysz od świata tylko „nie dasz rady”, a w domu nie ma nikogo, kto podałby pomocną dłoń? Nasi podopieczni mają wtedy nas. Przeczytaj, jak wygląda codzienność asystenta usamodzielnienia i zobacz, jak realnie zmieniamy lęk w samodzielność.
Wielu osobom wydaje się, że asystent usamodzielnienia to po prostu urzędnik od przekładania papierów i pomagania w pisaniu CV. Nic bardziej mylnego. Nasza praca rzadko kończy się na wysłaniu oficjalnego pisma. W tym zawodzie nie ma dwóch takich samych dni, a za każdym urzędowym formularzem kryje się lęk, nadzieja i walka o godność.
Zobacz, jak wygląda jeden, z pozoru zwyczajny dzień z mojego kalendarza.
09:00 | Walka o przetrwanie z Anią
Dzień zaczynamy w urzędzie. Składamy odwołanie od decyzji o odebraniu Ani lekkiego stopnia niepełnosprawności. Dla urzędnika to tylko kolejna decyzja administracyjna w teczce. Dla Ani to być albo nie być – to orzeczenie pozwalało jej utrzymać pracę i niezależność. Kiedy system odbiera człowiekowi siły do walki z biurokracją, moja rola polega po prostu na tym, by być obok i nie pozwolić jej zrezygnować.
11:30 | Przerażający spokój Kuby
Wracam do fundacji na spotkanie z Kubą. Miała to być rutynowa rozmowa o planach zawodowych i rynku pracy. Kuba, nastoletni mieszkaniec domu dziecka, siada naprzeciwko mnie i z totalnym spokojem opowiada historię swojego życia. Bardzo młoda matka, naciski rodziny na usunięcie ciąży, brak jakichkolwiek informacji o ojcu. Mówi o tym tak, jakby streszczał film. Dla niego to codzienność, dla mnie – lekcja pokory, która zostaje w głowie na wiele dni.
13:00 | Trudne powroty Oli
Kolejna godzina, kolejna historia. Ola po latach odnowiła kontakt z ciężko chorą matką – tą samą, przez którą kiedyś trafiła do pieczy zastępczej. Dziewczyna czuje wewnętrzny przymus, by jej pomóc. Nie oceniam jej wyborów. Pomagam jej tylko na chwilę się zatrzymać i zadać sobie trudne pytanie: czy pomaga dlatego, że naprawdę tego chce, czy podświadomie wciąż szuka miłości, której nigdy od matki nie dostała?
14:30 | Lęki Michała przed sukcesem
Michał właśnie zdał maturę. Przeglądamy kierunki studiów, a z jego ust lawinowo padają pytania: „A co jeśli sobie nie poradzę? Co jeśli to za trudne? Co jeśli się nie dostanę?”. To naturalne obawy nastolatka. Różnica polega na tym, że w bezpiecznych domach dzieci słyszą wtedy: „Spróbuj, jesteśmy z tobą”. Moi podopieczni często nie mają nikogo takiego. Dlatego to ja muszę stać się głosem, który powie: „Dobra, boisz się. Ale spróbujmy razem”.
16:00 | Ulga podszyta strachem u Gosi
Koniec dnia przynosi wyczekiwany przełom. Po tygodniach konsultacji, walki i odrzuconych wniosków, Gosia zostaje przyjęta na psychiatryczny oddział dzienny. Na tę wiadomość reaguje szlochem. To miks ogromnej ulgi i paraliżującego lęku przed tym, co pomyślą o niej inni ludzie na oddziale. Rozmawiamy o tym, że pomoc, na którą tak długo czekała, nie wymazuje strachu automatycznie. Ale daje jej realną szansę na ratunek.
Więcej niż biurokracja
Nie rozwiązujemy problemów za naszych podopiecznych i nie żyjemy za nich. Jesteśmy drogowskazem, bezpiecznym gruntem pod nogami i wsparciem w momentach, gdy świat po raz kolejny mówi im „nie”.
Nasz największy sukces? Moment, w którym stajemy się dla nich całkowicie niepotrzebni.
Historia Magdy: Droga z piekła do maratonu
Miała 9 lat, gdy własny ojciec zgotował jej piekło. Miała 11 lat, gdy po raz pierwszy sięgnęła po narkotyki, by uciec od rzeczywistości. Droga, którą szła Magda, prowadziła prosto na cmentarz. Przeczytaj wstrząsającą, ale pełną nadziei historię dziewczyny, która udowodniła, że z samego dna można odbić się i zacząć biec po nowe życie.
Jako asystent usamodzielnienia w fundacji każdego dnia staję się powiernikiem najtrudniejszych ludzkich tajemnic. Noszę ich ciężar razem z moimi podopiecznymi, ale są historie, które wypalają w sercu szczególne piętno. Taka jest historia Magdy (imię zmienione w celu ochrony jej prywatności).
Gdy poznałem ją w fundacji, miała 16 lat, cięty żart i widoczną na pierwszy rzut oka nadpobudliwość. Szybko złapaliśmy kontakt. Pod maską przebojowości kryła się jednak dziewczyna z dramatyczną potrzebą akceptacji i potwornym bagażem traum.
Dzieciństwo, którego nie było
Matka Magdy zmarła młodo, zostawiając jej w spadku skłonności do uzależnień i wspomnienia z miejsc, w których żadne dziecko nigdy nie powinno się znaleźć. „Mama nie miała mnie z kim zostawić, więc zabierała mnie ze sobą na meliny” – wspominała Magda.
To był dopiero początek koszmaru. Gdy miała zaledwie 9 lat, starszy od matki ojciec zaproponował jej niewinną grę w karty. Ponieważ nie miała pieniędzy, grali „na ubrania”. Doszło do brutalnej przemocy seksualnej. Po wszystkim oprawca dał jej 200 złotych i kazał milczeć.
Szukając ucieczki przed bólem i brakiem akceptacji rówieśników, Magda wzięła narkotyki mając zaledwie 11 lat. Trzy lata później przyjmowała już dawki, które mogłyby zabić dorosłego, silnego mężczyznę. Narkotyki dawały jej złudzenie przyjaźni i akceptacji, której tak rozpaczliwie potrzebowała.
Zwrot przez ostateczność
Gdy trafiła pod skrzydła naszej fundacji, była czysta od czterech miesięcy. Niestety, demon nałogu okazał się silniejszy – Magda zaliczyła potężny regres, biorąc częściej i więcej. Część towaru dostawała za darmo od osiedlowej dilerki, która manipulowała jej potrzebą bliskości.
Wtedy musieliśmy zadziałać radykalnie. To, co wydawało się jej największą słabością – chorobliwa potrzeba akceptacji – stało się fundamentem zmian. Cały zespół specjalistów postawił twardy warunek: zakaz wstępu do fundacji, dopóki nie podejmie leczenia. Magda, bojąc się utraty jedynych ludzi, którym ufała, zgodziła się na terapię zamkniętą.
Trzy lata nowego życia
Systematycznie odwiedzałem ją w ośrodku. Dziś z dumą patrzę na to, kim się stała. Niedawno Magda świętowała niezwykły jubileusz: 3 lata absolutnej trzeźwości.
Te trzy lata to czas gigantycznej, codziennej pracy nad sobą, ale też pasmo spektakularnych sukcesów:
Magda wciąż nie jest gotowa, by wejść na drogę prawną przeciwko swojemu oprawcy. Ma do tego prawo. Jej historia pokazuje jednak coś niezwykle ważnego – nasze dzieciaki z pieczy zastępczej mają w sobie trudną do wyobrażenia siłę. Potrzebują tylko kogoś, kto uwierzy w nie w momencie, gdy one same postawiły na sobie krzyżyk.
Wszystkie pola są wymagane.